Nowy 2023 rok stał się rzeczywistością.
W powietrzu unosi się energia pozytywnych noworocznych postanowień. Wszyscy wierzą, że ten rok będzie INNY, LEPSZY a oni odkryją swoje NOWE JA. Wzrasta sprzedaż produktów antynikotynowych, leków wspomagających odchudzanie, siłownie zapełnione bardziej niż zwykle a listy kolejnych marzeń do spełnienia rosną niczym grzyby po deszczu.
Bardzo lubię tę magię stycznia. Po długiej jesieni i krótkiej wizycie zimy bardzo przyda się nam solidna porcja wiary i nadziei.
W styczniu wszystko jest jeszcze możliwe. A potem nagle i niespodziewanie nadchodzi…Ten nieszczęsny luty! Nie ratują go nawet Walentynki. Nasze nastroje ulegają pogorszeniu. Zdajemy sobie sprawę, że już 1/12 roku za nami a jeszcze nic nie zrobiliśmy…A skoro nic nie zrobiliśmy to już nie ma co zaczynać. Czekamy do kolejnego roku. I tak dalej. I tak dalej. Błędne koło!
Też tak masz? Słynny wewnętrzny krytyk wkracza na Twoją drogę do spełnienia marzeń
i wywija znakiem STOP, przywołuje każdą Twą chwilę słabości i wylicza wszystkie nieudane próby?
Mój krytyk pojawia się bardzo często, ale już coraz rzadziej zwracam na niego uwagę. Robię swoje i tak mi z tym dobrze, bardzo dobrze…:)
Bo przecież zawsze można zatrzymać kołowrotek. Nie trzeba czekać na Nowy Rok. W każdym momencie warto wyskoczyć i porzucić złe nawyki. Zostawić za sobą wszystko to, co nas uwiera i gniecie. Zacząć od kolejnego miesiąca, kolejnego tygodnia, kolejnego poniedziałku, wtorku albo już dziś! Teraz! Na wprowadzenie zmian nigdy nie jest za późno! Zgodzisz się ze mną?
A mój patent na realizację celów, postanowień i spełnianie marzeń to niewątpliwie dobra organizacja. Celowo nie używam słowa „planowanie”, bo z małym dzieckiem to wiecie…Różnie bywa;)
„Nie chodzi o zarządzanie czasem, ale o to,
Stephen R. Covey
by zarządzać sobą w czasie”
Nigdy nie miałam z tym problemu – tworzenie list, map myśli, rozpisywanie dużych zadań – nic nie jest mi obce. Ale dużo zmian w mym podejściu do planowania pojawiło się po przeczytaniu książki Stephena R, Coveya „7 nawyków skutecznego działania”. Właściwie słowa autora:„Nie chodzi o zarządzanie czasem, ale o to, by zarządzać sobą w czasie” są jej najlepszą recenzją.

Co wyniosłam z tej lektury? Z praktycznego punktu widzenia na pewno to, że co weekend staram się zaplanować kolejny tydzień, na początku miesiąca wyznaczam cele na najbliższe 30 dni. Planując uwzględniam każdą z ról, w której chcę się spełnić. Dostosowuję swe priorytety do danego okresu w moim życiu. Nie robię nic na siłę, bo przede wszystkim chcę być szczęśliwa. Cała organizacja czasu ma służyć mojemu dobrostanowi i dobrostanowi mojej rodziny, bo w tym momencie jest to dla mnie ważne. Dużo uwagi poświęcam swym relacjom z innymi. No i zanim na coś przeznaczę swój czas i energię to zastanawiam się, czy jest to zgodne ze mną, z moją „misją życiową”, jak to wspaniale określa S.R. Covey.
Bardzo wszystkim polecam „7 nawyków skutecznego działania”. Czytajmy, póki działa magia i energia stycznia!
A dla rodziców dzieci w każdym wieku polecam dodatkowo książkę „Dzieci i czas” Oli Budzyńskiej. Znajdziecie tam mnóstwo patentów na lżejsze życie po prostu. Ja tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że moja cierpliwość w angażowaniu niespełna trzylatki w prace domowe się opłaca i zbiorę wkrótce tego owoce. Na razie zbieram mokre pranie, bo niespełna trzylatka nie ogarnęła jeszcze, że godzinę po wywieszeniu pranie może być mokre. Spojrzałam też inaczej na naszą rolę jako rodziców i podejście do sytemu edukacji.

I w stu procentach zgadzam się z Olą, że samodzielność daje dzieciom niewiarygodną pewność siebie i wolność. Nie musimy dźwigać na swych barkach ciężaru całego domostwa. Dzieląc się obowiązkami z innymi członkami rodziny, mamy więcej czasu i przygotowujemy dzieci do samodzielnego życia. Po prostu. Każdy rodzic powinien to przeczytać. A na pewno każda matka, bo to kobiety mają tendencję do brania wszystkiego na siebie i tkwienia w roli „męczennicy domu” 🙂