Naturalni sprzymierzeńcy w budowaniu naszej odporności

0 Shares
0
0
0

Wraz z nadejściem jesieni w aptekach i gabinetach lekarskich wciąż rozbrzmiewają pytania – „Jak się uchronić przed chorobą?” i „Co brać, żeby nie chorować?”… Szczególnie teraz – w tych niespokojnych pandemicznych czasach wszyscy pragniemy być zdrowi i szukamy najlepszych sposobów, by stan zdrowia utrzymać jak najdłużej.

W dzisiejszym artykule spróbuję przynajmniej częściowo odpowiedzieć na pytanie – jak wzmocnić naszą odporność. Częściowo, bo temat jest bardzo rozległy i…im dalej w las tym więcej drzew, a raczej roślin leczniczych. Bo dzisiaj skupiam się właśnie na metodach naturalnych. Na ziołach, których w tym sezonie nie powinno zabraknąć w naszej apteczce. I które pomogą nam w walce z przeziębieniem. Od razu uprzedzam, że nie ma jednego złotego środka!

Najważniejsze co powinniśmy wiedzieć to fakt, że na naszą odporność pracujemy całe życie. Poprzez codzienne prozaiczne wybory dokładamy cegiełkę do naszego zdrowia lub wręcz przeciwnie – burzymy misternie zbudowany mur obronny przeciwko infekcjom. A mamy się przed czym bronić! Lecz zawsze powtarzam moim pacjentom, ze nigdy nie jest za późno, by wykonać ten pierwszy krok w stronę zdrowia, w stronę natury, w stronę lepszego życia. Wzmocnienie odporności to bezsprzecznie najlepsza inwestycja w nasze zdrowie!

Wrogów odporności jak widać jest wielu. Z pomocą w walce z nimi przychodzi jak zwykle Natura. Tak to wspaniale wymyśliła, że sezon sprzyjający infekcjom poprzedzają wiosna i lato. Mamy wtedy do czynienia z prawdziwym wysypem owoców i warzyw. To wtedy w naszych ogrodach i na okolicznych łąkach zakwitają zioła. Aż proszą się, by je zebrać, zasuszyć i jesienią delektować się ciepłymi naparami uzdrawiającymi nasze ciało. Miłośnicy zielarstwa poza suszeniem, mogą też z ziół przygotowywać lecznicze soki, nalewki, konfitury i syropy. Letnie miesiące to również cudowny czas na zupełnie darmową suplementację witaminy D. Promienie słoneczne skutecznie niwelują jej niedobory.

Idealna herbatka na przeziębienie?

Idealna herbatka pomagająca nam walczyć z infekcjami chyba nie istnieje. Przynajmniej ja o takiej nie słyszałam. Każdy z nas ma inną historię zdrowotną, inny styl życia i przede wszystkim inne preferencje smakowe. Postaram się jednak omówić Wam większość roślin leczniczych, które w takiej herbatce spokojnie mogłyby się znaleźć. Które są też surowcami tanimi i ogólnie dostępnymi. No i świetnie sobie radzą na początku choroby. Skracają jej czas i zapobiegają poważniejszym powikłaniom. Czego więc szukać w herbatkach na odporność?

Pierwszą rośliną leczniczą, która przychodzi mi do głowy jest niewątpliwie Czarny Bez (Sambucus nigra L.). Roślina ogólnie dostępna, powszechnie rosnąca przy drogach, nieużytkach, na skraju łąk i lasów. Surowcem leczniczym są kwiaty czarnego bzu. Zebrane wiosną możemy zasuszyć, przygotować z nich sok lub wykorzystać od razu w kuchni jako dodatek do lemoniady. Albo zrobić z nich pyszne i oryginalne naleśniki. Kwiaty czarnego bzu działają rozgrzewająco i napotnie oraz przeciwzapalnie.

Bardzo cennym surowcem są także owoce czarnego bzu. Zbiera się je na przełomie sierpnia i września. Poza właściwościami kwiatów uszczelniają naczynia krwionośne i co najważniejsze działają immunotropowo, czyli zwiększają produkcję prozapalnych cytokin. W ten sposób „zagrzewają” nasz układ odpornościowy do walki. Są skuteczne w walce z wirusem grypy, co zostało zresztą potwierdzone badaniami. Skracały czas trwania tej choroby średnio o 3-4 dni w porównaniu z placebo. Dlatego bardzo często czarny bez znajdziemy w syropach o działaniu przeciwwirusowym i wzmacniających odporność. Są polecane przy przeziębieniu jako wspomaganie innych terapii. Zwłaszcza w preparatach dedykowanych dzieciom ze względu na duży profil bezpieczeństwa i właściwie brak działań niepożądanych. Z owoców czarnego bzu w warunkach domowych możemy przygotować soki i przeciery. Wykorzystamy je potem jako dodatek do herbaty czy też innych koktajli prozdrowotnych.

Ale UWAGA! Nie wolno spożywać surowych owoców czarnego bzu. Są bezpieczne do zjedzenia dopiero po obróbce termicznej!!

„Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie…”

Jan Kochanowski w swoim pięknym Czarnoleskim ogrodzie wypoczywał najlepiej. Tu szukał weny i tu powstały jego najlepsze utwory. Jednak to właśnie lipę upodobał sobie najbardziej. Poświęcił jej fraszkę, którą chyba wszyscy pamiętamy, przynajmniej dwa pierwsze wersy;) Cenił ją nie tylko za cień i ptasi śpiew w tle, ale i za właściwości lecznicze. „Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły, biorą miód który potem szlachci pańskie stoły”. I ja też bardzo lubię polecać swoim pacjentom herbatki z lipy i miód lipowy.

Lipa drobnolistna (Tilia cordata Mill.) – piękne i duże drzewo występujące powszechnie w całej Polsce. Surowcem leczniczym jest kwiatostan lipy o delikatnym i przyjemnym zapachu. Zbiera się go pod koniec kwitnienia w czerwcu lub lipcu. Kwiaty można zasuszyć i wykorzystać do sporządzania naparów. Bardzo często surowiec ten występuje w syropach stosowanych przy przeziębieniu i gorączce. Działa bowiem napotnie i przeciwgorączkowo. A ze względu na swe właściwości osłaniające występuje też w pastylkach do ssania na gardło i w syropach łagodzących kaszel. Ma też właściwości uspokajające i co najważniejsze, podobnie jak czarny bez, działa immunostymulująco.

Bardzo ważną rolę w budowaniu naszej odporności odgrywa też Dzika róża (Rosa canina L.). Surowcem leczniczym są jej owoce, będące wspaniałym źródłem naturalnej, dobrze przyswajalnej witaminy C. Znajdziemy w nich także witaminy A, E. wit. z grupy B, flawonoidy, sole mineralne, olejki eteryczne i wiele innych substancji. Wszystkie one nadają tej roślinie właściwości przeciwzapalne, oczyszczające, a przede wszystkim wzmacniające i zwiększające odporność.

Dzika róża jest też rośliną dość wdzięczną, jeśli chodzi o możliwości jej wykorzystania w kuchni. Z owoców pozyskujemy herbatki, soki, kompoty i syropy. Z płatków możemy wykonać pyszne domowe konfitury. Owoce zbieramy kiedy są dobrze wybarwione i jędrne, w zależności od gatunku we wrześniu lub nawet w październiku. Następnie suszymy. W warunkach domowych można do tego celu wykorzystać piekarnik. Aby nie stracić zbyt dużo witaminy C na wstępie należałoby je poddać temperaturze pow. 90 stopni Celsjusza a potem temperaturę stopniowo zmniejszać. Trudniej zbiera się płatki, najlepiej robić to rano w słoneczną pogodę. Jeśli chodzi o suszenie – miejsce musi być ciepłe i przewiewne, bez dostępu światła. Wtedy zachowają piękny kolor i mogą nam służyć w odprężających, aromatycznych kąpielach.

Pelargonia afrykańska – nadzieja w walce z COVID

Pelargonia afrykańska, ta niepozorna roślina święci aktualnie triumfy popularności i jest na celowniku badaczy fitomedycyny. A to dlatego, że jeszcze przed wybuchem pandemii zauważono, że świetnie sobie radzi z koronawirusami. W bazie PubMed gromadzącej artykuły z zakresu biologii i medycyny jej łacińska nazwa Pelargonium sidoides przejawia się teraz wyjątkowo często. Najnowsze doniesienia płynące ze świata nauki potwierdzają w badaniach in vivo, że Pelargonium sidoides DC. ekstrakt z korzenia EPs7630 wykazuje działanie przeciwwirusowe i immunomodulujące. Zmniejsza nasilenie objawów i czas trwania infekcji. Zwłaszcza obiecujące są wyniki badań dotyczące hamowania wnikania wirusa do komórek. Wciąż jednak są to testy in vivo, pozostaje więc z nadzieją czekać na badania kliniczne u chorych z SARS-CoV-2.

Od wielu już lat zaleca się natomiast pelargonię afrykańską jako wspomagającą terapię przy zapaleniu oskrzeli, zapaleniu zatok, migdałków czy też w walce z przeziębieniem. Ma bardzo dobry profil bezpieczeństwa, występuje w syropach dla dzieci już od 1 roku życia. Często jest łączona w nich z bzem czarnym i dziką różą. I szczerze mówiąc preparaty z pelargonią afrykańską były pierwszymi, które zakupiłam dowiedziawszy się o wybuchu pandemii. Polecam!

Jeżówka purpurowa

Echinacea purpurea (L.) Moench.

PROFILAKTYKA: terapia pulsacyjna, np. 3 tygodnie kuracji i 3 tygodnie przerwy

LECZENIE: max. 10 dni albo co drugi dzień przez 20 dni

Jeżówka purpurowa – pamiętam ją jeszcze z dzieciństwa w postaci pastylek do ssania. Nie wiedziałam jednak, że na żywo prezentuje się tak pięknie! Aktualnie ta roślina lecznicza jest chyba troszkę zapomniana. Przez lekarzy i farmaceutów niestety też. A szkoda! Jako nieliczna z prezentowanej dziś grupy występuje głównie jako lek a nie suplement diety. Znajdziemy ją w postaci tabletek, soku i syropu. Jej skuteczność potwierdzają liczne badania kliniczne. Zaleca się ją stosować od momentu wystąpienia pierwszych objawów przeziębienia a także do krótkotrwałej profilaktyki w okresie jesienno-zimowym. Często poleca się ją jako wzmocnienie odporności u osób borykających się z depresją.

Ze względu na bardzo silne właściwości aktywujące układ odpornościowy jeżówka purpurowa nie powinna być stosowana u osób z chorobami autoimmunologicznymi, po terapii lekami onkologicznymi, po transplantacji organów i szpiku kostnego! Nie należy jej stosować dłużej niż 8 tygodni!

Aloes – sukulent zdrowia i urody

Na koniec zostawiłam Aloes i to nie dlatego, że jego rola w budowaniu odporności jest mniejsza. Wręcz przeciwnie – aloes ma tyle właściwości leczniczych, że jak żadna inna roślina zasługuje na osobny wpis i pewnie taki wkrótce powstanie. Rodzaj „aloes” to ponad 360 gatunków, z czego najbardziej rozpowszechnione są dwa – Aloe arborescens Mill i Aloe vera L.

Aloes kojarzymy jako świetny środek na oparzenia i wszelkiego rodzaju podrażnienia skóry. Jest wszechobecny w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym. Zawiera blisko 300 substancji czynnych – witamin, mikro- i makroelementów, eznzymów i aminokwasów. Jest bardzo silnym antyoksydantem. Działa przeciwzapalnie, przeciwiwrusowo, przeciwgrzybiczo i przeciwzapalnie. I to co nas dziś najbardziej interesuje-wzmacnia odporność. Powoduje wzrost komórek odpornościowych – limfocytów B i T oraz przeciwciał. Oczyszcza jelita i pomaga odbudować naszą naturalną florę jelitową. Stymuluje bowiem namnażanie przyjaznych dla nas szczepów bakterii Lactobacillus a hamuje te mniej korzystne Candida.

Aloes jest zarejestrowany jako lek w postaci syropu i ampułek do stosowania doustnego. Zalecany do stosowania w infekcjach górnych dróg oddechowych o podłożu wirusowym i bakteryjnym oraz przy spadku odporności. Można go stosować do kilku tygodni. Nie jest wskazany u osób cierpiących na stany zapalne jelit, w chorobach z autoagresji i w trakcie chemioterapii.

Sok z aloesu

Bardzo popularnym preparatem z aloesu, który można wykonać samodzielnie jest sok z jego liści. Można go podawać dzieciom już od pierwszego roku życia, wcześniej jednak warto skonsultować się z lekarzem pediatrą lub fitoterapeutą. Preparat ten wzmacnia odporność, pomaga walczyć z przeziębieniem oraz ze względu na wspaniałe właściwości odżywcze polecany jest „niejadkom” 😉

Poniżej przedstawiam przepis na jego wykonanie, pochodzi z książki dr n.med. Jolanty Uchman

0 Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like