A ciało plastikiem się stało…

0 Shares
0
0
0

W mojej pracy farmaceuty spotykam się z wieloma zagrożeniami, do których już przywykłam i nauczyłam się radzić sobie z nimi. Wymienić tu mogę chociażby narażenie na wirusy, bakterie, tudzież inne żywe stworzonka, długotrwałą ekspozycję (czasem 12-godzinną) na niebieskie sztuczne światło, nieprzewidywalnych i czasem agresywnych ludzi, kontakt z toksycznymi surowcami na recepturze itd. Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka innych. Ale w najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że zagrożeniem dla mnie, być może największym, była rolka papieru do drukarki fiskalnej i drukowane na niej paragony oraz wyceny recept. A w ciągu dnia przez moje ręce przechodziło ich przecież od kilkudziesięciu do nawet kilkuset! 

Dlaczego zaczęłam się bać paragonów?

Ze względu na zawarty w nich Bisfenol A – w skrócie BPA. O związku tym słyszał prawie każdy w kontekście jego zawartości w plastikowych butelkach i plastikowych pojemnikach do żywności. A to dlatego, że BPA bardzo łatwo przechodzi do zawartego w nim pożywienia. Zwłaszcza ciepłego (np. gdy odgrzewamy lunch w tymże pojemniku) lub kwaśnego (zdecydowanie więcej BPA znajdziemy w kwaśnym soku umieszczonym w plastikowej butelce aniżeli w zwykłej wodzie z tej samej butelki). Migracji tego toksycznego związku sprzyja również mechaniczne uszkodzenie opakowania, wystarczy zwykłe zarysowanie plastiku. Wraz z posiłkiem BPA trafia do naszego organizmu, siejąc w nim niemałe spustoszenie. Bisfenol A przenika także przez skórę i przez układ oddechowy.

Badacze odkryli, że kasjerzy (a farmaceuta też m.in. kasjerem jest) są szczególnie narażeni na kontakt z BPA. W ich moczu koncentracja tego niebezpiecznego związku była niezwykle wysoka – 2,8mg/g masy ciała. Okazuje się, że podczas dotykania paragonu suchą ręką pozostaje na niej 0,2-6 µg bisfenolu A a na rękach tłustych aż dziesięć razy tyle. BPA zostaje na skórze nawet do dwóch godzin. Jeżeli połączymy to z faktem występowania tego szkodliwego związku na praktycznie każdym banknocie, przychylniejszym okiem spojrzymy na pracę naszej ulubionej pani w sklepie. 

Brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu Exter przeprowadzili dwuletnie badania na grupie 94 uczniów. Wykazali oni, że Bisfenol A występuje w układzie pokarmowym 90% badanych. Naukowcy z Kanady z kolei wykryli go w moczu ponad 91% swoich rodaków. BPA jest zatem nie tylko w naszym otoczeniu, ale również w naszym organizmie. Dlatego warto przyjrzeć się mu z bliska.

Czym jest Bisfenol A?

Bisfenol A – nazwa chemiczna 2,2-bis-(p-hydroksyfenylo)propan, w skrócie BPA. Jest to związek organiczny z grupy fenoli. Został on odkryty w roku 1891 a w latach 50-tych XX wieku rozpoczęło się jego szerokie zastosowanie w przemyśle przy produkcji tworzyw sztucznych, polieterów, poliestrów i żywic epoksydowych. Nadaje on produktom lekkość, przejrzystość, a przy tym sztywność i odporność na uszkodzenia. W 2004r. wyprodukowano aż 3 miliardy kg BPA. 

Gdzie występuje BPA?

BPA jest składnikiem żywic pokrywających większość metalowych puszek do przechowywania żywności. Bywa stosowany w środkach spożywczych i kosmetycznych jako przeciwutleniacz (np. w dezodorantach, perfumach czy szamponach). Najbardziej powszechnie występuje jednak w plastikowych butelkach i pojemnikach do przechowywania żywności, woreczkach do gotowania ryżu i kaszy, na paragonach,  wydrukach z bankomatu. Znalazł zastosowanie także w elektronice – płyty CD, DVD, monitory komputerów. Niestety nadal występuje w wielu plastikowych zabawkach dla dzieci, zwłaszcza tych sprowadzanych z Azji. W przemyśle medycznym spotkamy go w soczewkach do okularów, lakach dentystycznych i wypełnieniach kompozytowych. Szczególnie w stomatologii wzbudza on ostatnio liczne kontrowersje. Udowodniono bowiem, że jako część materiałów wiążących kompozyt pod wpływem wody, śliny lub alkoholu jest stopniowo uwalniany do organizmu. Ten nie traktuje go jako zagrożenie i BPA odkłada się w tkankach i tłuszczach. Następnie jest stopniowo rozprowadzany po całym ciele.

Dlaczego nasz organizm nie traktuje od razu BPA jako czynnika obcego?

Bisfenol A bardzo podstępnie wnika w nasz organizm, udaje nasz naturalny hormon – estrogen. A to dlatego, że ma do niego bardzo zbliżoną budowę. Jest ksenoestrogenem (tzw. „obcym estrogenem”) i naśladując ten żeński hormon płciowy łączy się z receptorami estrogenowymi, wpływając na cały układ endokrynny. Zwiększa w ten sposób ryzyko wystąpienia otyłości, insulinooporności, cukrzycy typu 2, chorób układu krążenia, może też zaburzać płodność. 

Coraz częściej analizuje się również jego wpływ na bardzo powszechną teraz chorobę Hashimoto. BPA potrafi bowiem wiązać się z jądrowym receptorem hormonu tarczycy TR, działając jako jego antagonista. Przyłącza się do białka transportującego transtyretynę, hamując w ten sposób transport hormonów tarczycy. Dodatkowo Bisfenol A ma potencjał immunotoksyczny i stymuluje m.in. produkcję przeciwciał tarczycowych. Ich wysokie miano obserwujemy przy chorobie Hashimoto.

Zaskakującą zależność zauważono badając poziom estrogenów. U kobiet w USA ich ilość była dwukrotnie wyższa niż u kobiet w krajach rozwijających się. Być może wraz ze wzrostem cywilizacji, zanieczyszczeniem środowiska plastikiem, dominacją w diecie fast foodów i plastikowych opakowań dochodzi do tzw. „dominacji estrogenowej”. A ta ma niestety wpływ na powstawanie nowotworów piersi, endometriozy, niepłodności, mięśniaków macicy. U mężczyzn zaś objawia się to mniejszą liczbą plemników, zaburzeniami libido i problemami z erekcją. Czyżby BPA był jednym z winowajców problemów z płodnością wielu par, tak charakterystyczną dla XXI wieku? Nie możemy tego jednoznacznie wykluczyć.

BPA a grupy ryzyka

Na Bisfenol A szczególnie narażone są niemowlęta i małe dzieci do 5 roku życia, gdyż nie mają jeszcze dobrze rozwiniętego systemu obronnego. Takie intensywne pobudzanie receptorów estrogenowych prowadzi u nich do zaburzeń gospodarki hormonalnej. Tym samym powodując otyłość i przedwczesne dojrzewanie. Potwierdzają to zresztą badania amerykańskich naukowców z Kaiser Permanente Division of Research pod kierownictwem dr De-Kun Li. Odkryli oni zależność pomiędzy wysokim stężeniem BPA a otyłością dziewczynek w wieku 9-12 lat. W tym celu przebadali 1236 dzieci z 3 szanghajskich szkół w wieku 7-17 lat. Pobierali od nich próbki moczu oraz określali w wywiadzie m.in. nawyki żywieniowe, aktywność fizyczną i historię rodzinną (np. gdzie pracują ich rodzice, by sprawdzić ich zawodowe narażenie na BPA). 

Wyniki badań jednoznacznie wskazały, że przy podwyższonej zawartości bisfenolu A w moczu dziewcząt (powyżej 2 µg/l) stwierdzono dwukrotnie wyższe ryzyko otyłości niż w 10% grupie dziewcząt o najwyższej wadze, ale niskiej koncentracji BPA w moczu. Wśród dziewczynek w wieku 9-12 lat, u których stwierdzono wyższą koncentrację bisfenolu A w moczu aż 36% cierpiało na nadwagę lub otyłość. Przy niższej koncentracji BPA nadwagę miało 21%. Przy bardzo niskim stężeniu tego toksycznego związku nadwagi nie zaobserwowano. Co ciekawe bisfenol A nie oddziaływał w ten sposób na chłopców oraz na dziewczynki w innych grupach wiekowych. 

Jak się okazuje Bisfenol A bardzo niekorzystnie oddziaływuje również na kobiety w ciąży. Migruje bowiem z organizmu matki do płodu i może doprowadzać do niedoboru odporności i wad wrodzonych. Potrafi uszkadzać wątrobę nienarodzonych jeszcze dzieci, gdyż ta nie radzi sobie z usuwaniem BPA. Naukowcy z University of Michigan pod kierownictwem dr Muny Nahar odkryli, że w płodach pochodzących z naturalnych poronień koncentracja w tkankach BPA była znacząca a nawet wysoka. Czasem trzykrotnie przekraczała normę. 

Bisfenol A podejrzewa się o działanie rakotwórcze. Potwierdzają to badania in vitro, na zwierzętach i badania epidemiologiczne. BPA pobudza proliferację komórek MCF7 raka piersi, są one bowiem szczególnie wrażliwe na obce estrogeny. Wpływa tez na różnicowanie komórek w gruczole sutkowym, prostacie i jądrach. Poza BPA coraz częściej mówi się również o negatywnym wpływie na raka sutka jego analogu- BPS (bisfenolu S). Potwierdzenie tej tezy wymaga jednak dalszych badań. 

Bisfenol A w świetle prawa

Przy tak ogromnej ilości badań potwierdzających negatywny wpływ bisfenolu A na nasze zdrowie aż trudno uwierzyć, że jest on nadal tak powszechnie stosowany w przemyśle. Pierwszym krajem, który oficjalnie uznał BPA za szkodliwy była Kanada. Pomimo licznych protestów przedstawicieli przemysłu chemicznego w 2010r. wpisała  ona bisfenol A na listę substancji toksycznych. Zakazała tym samym jego stosowania. Podobnie postąpiły Korea, Japonia i niektóre stany USA. Jeśli chodzi o Unię Europejską to dość długo EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) nie był w stanie ustalić dziennej tolerowanej dawki (TDI) dla BPA. Przed 2015r. Uważano, że jest to 50 µg/kg masy ciała. W 2015r. zmieniono TDI na 4 µg/kg m.c. Jednak już wcześniej – w 2011r. zabroniono stosowania na terenie UE poliwęglanów w produkcji butelek dla dzieci. Potem zabroniono także importu takich butelek na teren Wspólnoty. 

Przez ostatnie kilka lat, pod wpływem protestów napływających z wielu europejskich krajów oraz publikacji kolejnych szokujących wyników badań dotyczących BPA, w Unii Europejskiej coś jakby ruszyło… I tak oto w grudniu 2016r. Komisja Europejska nakazała ograniczyć stosowanie bisfenolu A w papierze termicznym, zakaz zaczął obowiązywać w styczniu 2020r. Niestety producenci zaczynają go zastępować bisfenolem S, który jak już wiadomo powodować może podobne problemy zdrowotne.

W styczniu 2017r. BPA został wpisany na listę kandydacką substancji stanowiących bardzo duże zagrożenie (SVHC) ze względu na jego negatywny wpływ na rozrodczość. Rok później Komisja ochrony Środowiska Naturalnego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego zatwierdziła wniosek dotyczący obniżenia limitu migracji specyficznej (SML) produktów zawierających BPA z 0,6 mg/kg do 0,05 mg/kg. Zakazano również stosowania bisfenolu A nie tylko w butelkach, ale również w opakowaniach zawierających żywność dla niemowląt i dzieci poniżej 3 roku życia. Od 26.11.2018r. obniżono również limit dopuszczalnej ilości BPA, która może zostać uwolniona z zabawek dla dzieci do 3 roku życia do 0,04 mg/l BPA.

W lipcu 2019r. Sąd UE zakwalifikował bisfenol A jako substancję wzbudzającą szczególnie duże obawy ze względu na jej szkodliwe oddziaływanie na ludzką rozrodczość. 20 września 2019r. analizując odwołanie Stowarzyszenia PlasticsEurope (reprezentuje ono interesy unijnych producentów i importerów wyrobów z tworzyw sztucznych) Sąd Europejski uznał, że Europejska Agencja Chemikaliów postąpiła zgodnie z prawem uznając BPA za związek zaburzający gospodarkę hormonalną i powodujący poważne skutki dla zdrowia ludzkiego. Wyrok ten jest „tylko” albo i „aż” zielonym światłem dla państw członkowskich, by wprowadzać bardziej restrykcyjne ograniczenia dotyczące BPA.

W Europie jest zatem nadzieja i perspektywa na stopniowe uwalnianie się od
bisfenolu A. Jednak musimy pamiętać, że wciąż jest on stosowany na ogromną skalę w krajach trzeciego świata. Stamtąd trafia m.in. do Polski.

Nasuwa się zatem kolejne pytanie… Jak się ochronić przed wszędobylskim BPA?
Ale o tym już w moim kolejnym artykule: 13 sposobów, by wyeliminować BPA – czytaj

0 Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *